Była godzina 18, ja byłam już zmęczona nigdy nie wiedziałam co ze
sobą zrobić i jak się ogarnąć. Leżałam w łóżku cała w papierkach po
cukierkach i z zaplamioną koszulką, byłam łakomczuchem i leniem, to
trzeba mi przyznać. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi, zostawiwszy
wszystko, zeszłam na dół i skierowałam się w stronę drzwi. Do domu
wparowała wściekła mama, która od razu rzuciła swoje torby z zakupami na
podłogę i głośno westchnęła.
- Zawsze będzie tutaj taki syf? No słucham?
Założyła rękę na rękę i zrobiła tą swoją wstrętną minę, marszcząc czoło.
-
Zawsze tak będzie..
Przekręciłam głową z boku na bok i roześmiałam się cicho pod nosem.
Szybko pobiegłam do swojego pokoju i odgarnęłam spod nóg kilka koszulek,
żeby móc przedostać się na swoje legowisko. Wygodnie się rozłożyłam i
włączyłam telewizor, przypatrując się przedziwnym ale interesującym
teledyskom Gagi. I tak minęły mi 3 godziny, szybko zleciały, w trakcie
oglądania oczywiście trochę się zdrzemnęłam, ale to pomińmy. Wyjrzałam
za okno, rozglądając się po burej okolicy, nagle dostrzegłam wielki
plakat, na którym widniało zdjęcie Justina. Od zawsze był dla mnie
wzorem i od zawsze był dla mnie całym moim światem, chodź mieszkał tak
blisko nic znałam go, nie spotykałam się z nim, mogłam być tylko z niego
dumna. Mniejsza.. koncert odbywa się o 21 na Arenie, nie mam biletu ani
nic, a z resztą po co, wpuszczają wszystkich, czemu miałabym się tam
nie wybrać? Po chwili zabrałam się za szperanie w kupce z ciuchami,
znalazłam byle jakie wytarte dżinsy i trochę za dużą męską koszulkę z
wielką plamą na plecach.. nikt i tak nie zwróci na to uwagi, szepnęłam
sama do siebie i ubrałam się w wyznaczony przeze mnie strój. Gdy
dochodziła 21, wyszłam spokojnym krokiem z domu, jeszcze wcześniej
wyraziście malując swoje usta i oczy. Po drodze wskoczyłam do
pobliskiego baru i zamówiłam sobie piwo, miałam 16 lat ale wyglądałam
gdzieś na 18 więc spokojnie mogłam się dorobić wizerunku starszej, nie
zważając na szczegóły wypiłam to piwo, popiłam jeszcze dwoma i ruszyłam
na koncert, lecz po 10 minutach urwał mi się film, cóż miałam słabą
głowę. (...) Poczułam ciepłą dłoń obejmującą mnie wokół szyi,
przecierając powieki, ziewnęłam i przetarłam głową po własnym ramieniu.
Rozejrzałam się wokoło własnej osi i obok siebie ujrzałam przyjemnego
chłopaka z ręką obejmującą mnie wokół szyi, to akurat wydawało się
dziwne, ale.. ale. Zanim wpatrzyłam się w jego cudowne, brązowe oczęta
zorientowałam się, że był to Justin. Nic dziwniejszego przytrafić mi się
nie mogło, po pierwsze byłam w nim nieodwołalnie zakochana, a po
drugie, JUSTIN.. to był J U S T I N? Rozumiecie mnie? Dość, że siedział
obok mnie i spędzał ze mną sekundy swojego wspaniałego życia to jeszcze
mnie dotykał, coś przecudowniesuperowskozajebistego. Odetchnęłam i
ponownie przetarłam swoje zaspane oczy, zerkając na niego. Nadal to
wszystko do mnie nie docierało i sama nie wiedziałam co się dzieje, ale
było magicznie. Odgarnęłam swoje włosy za ucho i z lekkim zaszokowaniem,
starałam się wypowiedzieć chociaż kilka durnych słów.
- Co tam?
Zapytałam jak jakaś idiotka, wpatrując się w niego swoimi wielkimi
ślepiami, nic bardziej chujowego powiedzieć nie mogłam.. ale dobra.
-
Wiesz, że w porządku? A pewnie być chciała wiedzieć czemu tutaj siedzę z
Tobą, a raczej leżę i o.. Chciałabyś? To tak właśnie z godzinę temu
skończył mi się koncert i zauważyłem Cię tutaj więc widzisz, jestem.
Wypowiedział tym swoim słodkim głosikiem, uśmiechając się zadziornie.
Trochę bardzo mnie zatkało bo nie byłam przyzwyczajona do tego typu
sytuacji, ale raz się żyje, jestem dosyć głupią i dziwną dziewczyną więc
zachowałam się dość głupio i dziwnie. Wysunęłam swoją twarz do przodu,
wyglądając jak jakaś kaczka i zaczęłam się głośno śmiać, dodatkowo po
tych piwach trochę mnie mdliło więc nie dziwnym się, że działo się to co
się działo.. Wstałam z ławki na której nie wiem jakim cudem się
znalazłam i zaczęłam śmiać się i kręcić wokół jakiejś fontanny, skacząc i
drąc paszcze na cały głos. Nie wiem co sobie pomyślał Justin, ale jakoś
bardzo mnie to nie interesowało, byłam pod wpływem alkoholu, halo, nie
wiedziałam co ze sobą robię, chodź pamięć mam cholernie dobrą i teraz to
wszystko do mnie dociera. Kręcąc się tak przez jakieś pół sekundy
chłopak od razu do mnie podszedł i złapał za nadgarstki przyciągając do
siebie i uspokajając. Był taki kochany, jejku, cudowne to było, no nic.
Przez dłuższą chwilę miałam ochotę się od niego wyrwać ale poczułam jego
delikatnie, ciepłe dłonie na swoich nadgarstkach, jego słodkie perfumy i
radosną twarz, śmiejącą się ze mnie. Natychmiast objęłam go wokół talii
i wtuliłam się w jego umięśnione ciałko, kładąc głowę na jego torsie.
Nie chcę teraz opisywać ze szczegółami bo wszystko zepsułam ale okey.
Musnęłam czule jego ramie i uśmiechnęłam się pod nosem, czując to, że
jest perfekcyjnym chłopakiem. Nagle zrobiło się ohydnie bo zaświniłam mu
koszulkę swoimi wymiocinami, okropnie się czuję.. biedny chłopak, eh.
Objął mnie w talii, kładąc dłonie na moje plecy i uważnie nachylił mnie
przed siebie, wycierając rękawem swojej bluzy moją twarz.. Zatrzymując
resztkę swojej godności, delikatnie się od niego odsunęłam i zakryłam
dłonią usta, spuszczając głowę w dół. Justin zachichotał pod nosem, a że
było już dość zimno ściągnął z siebie całą w rzygach bluzę i przykrył
mnie nią, podając mi rękę, i splatając razem nasze paluszki. Prowadził
mnie w stronę swojego domu, co jakiś czas rozglądając się za siebie, a
gdy już doszliśmy na jego posesję otworzył drzwi wpuszczając mnie przed
siebie i ściągnął buty razem ze mną, zdejmując ze mnie śmierdzącą bluzę.
Znów złapał czujnie moją dłoń i ruszył ze mną w stronę sypialni podając
mi do ręki jakąś wielgachną, męską koszulę, w której wręcz się
zakochałam, pokazał mi drzwi do łazienki i zapalił mi światło, dając mi
możliwość przebrania się w coś do spania. Po chwili wróciła do niego już
z grubsza wykąpana i przebrana. Poklepał miejsce na łóżku na którym
zagościłam i oparłam się dłońmi.
- A więc?
Zapytał cieniutkim głosem, wpatrując się we mnie. Nie wiedząc jak
odpowiedzieć przytaknęłam tylko głową, znów wychodząc na jakąś kretynkę.
Wstrząsnęłam głową i głęboko westchnęłam.
- A więc?
Znów zapytał..
- A więc chcesz iść spać? Był to dla Ciebie wykańczający wieczór, ja wiem.
Wzruszył ramionami, mówiąc dalej.
- Poczekaj tutaj na mnie,
dobrze? Ja tylko się umyję i już do Ciebie biegnę, dobrze?
Odparł, a ja spojrzałam na niego mało zadowalającym wzrokiem i złapałam
za jego łokieć, pociągając go w swoją stronę. Zorientował się od razu,
że nie mam ochoty tutaj na niego czekać więc ściągnął z siebie koszulkę i
ucałował moją głowę, trochę się przysuwając. Spojrzał na mnie marszcząc
nosek i czoło. Odkrył kołdrę i wsunął się pod nią, zakrywając się aż po
kołnierzyk. Zrobiłam to samo tylko nieśmiało i odwróciłam się do niego
plecami. Położył swoją chłodną dłoń na moim brzuchu i przysunął się do
mnie, ocierając swoim noskiem po moim policzku. Po chwili poczułam, że
ściąga swoją dłoń z mojego brzucha i wierci się niesfornie. Uśmiechnęłam
się sama do siebie, chyląc głowę mocniej w poduszkę. Zorientowałam się,
że zdjął spodnie, zostając w samych bokserkach. Nagle na moim brzuchu
znów pojawiła się jego dłoń, którą delikatnie gładził powierzchnię
mojego brzucha. Przysunął się do mnie maksymalnie i musnął kilkakrotnie
moją głowę, gasząc lampkę. Szepnął wprost do mojego uszka, że jestem
bezpieczna i mogę spać spokojnie, wpychając swoją głowę na moją klatkę
piersiową. Drugą dłonią ucisnął moją dłoń i westchnął, zasypiając..
Super ! Zajebisty rozdział ! Nie mogę się doczekać następnego :) Jestem ciekawa co będzie dalej :P
OdpowiedzUsuń