sobota, 28 września 2013

#rozdział1

Była godzina 18, ja byłam już zmęczona nigdy nie wiedziałam co ze sobą zrobić i jak się ogarnąć. Leżałam w łóżku cała w papierkach po cukierkach i z zaplamioną koszulką, byłam łakomczuchem i leniem, to trzeba mi przyznać. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi, zostawiwszy wszystko, zeszłam na dół i skierowałam się w stronę drzwi. Do domu wparowała wściekła mama, która od razu rzuciła swoje torby z zakupami na podłogę i głośno westchnęła.
- Zawsze będzie tutaj taki syf? No słucham?
Założyła rękę na rękę i zrobiła tą swoją wstrętną minę, marszcząc czoło.
- Zawsze tak będzie..
Przekręciłam głową z boku na bok i roześmiałam się cicho pod nosem. Szybko pobiegłam do swojego pokoju i odgarnęłam spod nóg kilka koszulek, żeby móc przedostać się na swoje legowisko. Wygodnie się rozłożyłam i włączyłam telewizor, przypatrując się przedziwnym ale interesującym teledyskom Gagi. I tak minęły mi 3 godziny, szybko zleciały, w trakcie oglądania oczywiście trochę się zdrzemnęłam, ale to pomińmy. Wyjrzałam za okno, rozglądając się po burej okolicy, nagle dostrzegłam wielki plakat, na którym widniało zdjęcie Justina. Od zawsze był dla mnie wzorem i od zawsze był dla mnie całym moim światem, chodź mieszkał tak blisko nic znałam go, nie spotykałam się z nim, mogłam być tylko z niego dumna. Mniejsza.. koncert odbywa się o 21 na Arenie, nie mam biletu ani nic, a z resztą po co, wpuszczają wszystkich, czemu miałabym się tam nie wybrać? Po chwili zabrałam się za szperanie w kupce z ciuchami, znalazłam byle jakie wytarte dżinsy i trochę za dużą męską koszulkę z wielką plamą na plecach.. nikt i tak nie zwróci na to uwagi, szepnęłam sama do siebie i ubrałam się w wyznaczony przeze mnie strój. Gdy dochodziła 21, wyszłam spokojnym krokiem z domu, jeszcze wcześniej wyraziście malując swoje usta i oczy. Po drodze wskoczyłam do pobliskiego baru i zamówiłam sobie piwo, miałam 16 lat ale wyglądałam gdzieś na 18 więc spokojnie mogłam się dorobić wizerunku starszej, nie zważając na szczegóły wypiłam to piwo, popiłam jeszcze dwoma i ruszyłam na koncert, lecz po 10 minutach urwał mi się film, cóż miałam słabą głowę. (...) Poczułam ciepłą dłoń obejmującą mnie wokół szyi, przecierając powieki, ziewnęłam i przetarłam głową po własnym ramieniu. Rozejrzałam się wokoło własnej osi i obok siebie ujrzałam przyjemnego chłopaka z ręką obejmującą mnie wokół szyi, to akurat wydawało się dziwne, ale.. ale. Zanim wpatrzyłam się w jego cudowne, brązowe oczęta zorientowałam się, że był to Justin. Nic dziwniejszego przytrafić mi się nie mogło, po pierwsze byłam w nim nieodwołalnie zakochana, a po drugie, JUSTIN.. to był J U S T I N? Rozumiecie mnie? Dość, że siedział obok mnie i spędzał ze mną sekundy swojego wspaniałego życia to jeszcze mnie dotykał, coś przecudowniesuperowskozajebistego. Odetchnęłam i ponownie przetarłam swoje zaspane oczy, zerkając na niego. Nadal to wszystko do mnie nie docierało i sama nie wiedziałam co się dzieje, ale było magicznie. Odgarnęłam swoje włosy za ucho i z lekkim zaszokowaniem, starałam się wypowiedzieć chociaż kilka durnych słów.
- Co tam?
Zapytałam jak jakaś idiotka, wpatrując się w niego swoimi wielkimi ślepiami, nic bardziej chujowego powiedzieć nie mogłam.. ale dobra.
- Wiesz, że w porządku? A pewnie być chciała wiedzieć czemu tutaj siedzę z Tobą, a raczej leżę i o.. Chciałabyś? To tak właśnie z godzinę temu skończył mi się koncert i zauważyłem Cię tutaj więc widzisz, jestem.
Wypowiedział tym swoim słodkim głosikiem, uśmiechając się zadziornie. Trochę bardzo mnie zatkało bo nie byłam przyzwyczajona do tego typu sytuacji, ale raz się żyje, jestem dosyć głupią i dziwną dziewczyną więc zachowałam się dość głupio i dziwnie. Wysunęłam swoją twarz do przodu, wyglądając jak jakaś kaczka i zaczęłam się głośno śmiać, dodatkowo po tych piwach trochę mnie mdliło więc nie dziwnym się, że działo się to co się działo.. Wstałam z ławki na której nie wiem jakim cudem się znalazłam i zaczęłam śmiać się i kręcić wokół jakiejś fontanny, skacząc i drąc paszcze na cały głos. Nie wiem co sobie pomyślał Justin, ale jakoś bardzo mnie to nie interesowało, byłam pod wpływem alkoholu, halo, nie wiedziałam co ze sobą robię, chodź pamięć mam cholernie dobrą i teraz to wszystko do mnie dociera. Kręcąc się tak przez jakieś pół sekundy chłopak od razu do mnie podszedł i złapał za nadgarstki przyciągając do siebie i uspokajając. Był taki kochany, jejku, cudowne to było, no nic. Przez dłuższą chwilę miałam ochotę się od niego wyrwać ale poczułam jego delikatnie, ciepłe dłonie na swoich nadgarstkach, jego słodkie perfumy i radosną twarz, śmiejącą się ze mnie. Natychmiast objęłam go wokół talii i wtuliłam się w jego umięśnione ciałko, kładąc głowę na jego torsie. Nie chcę teraz opisywać ze szczegółami bo wszystko zepsułam ale okey. Musnęłam czule jego ramie i uśmiechnęłam się pod nosem, czując to, że jest perfekcyjnym chłopakiem. Nagle zrobiło się ohydnie bo zaświniłam mu koszulkę swoimi wymiocinami, okropnie się czuję.. biedny chłopak, eh. Objął mnie w talii, kładąc dłonie na moje plecy i uważnie nachylił mnie przed siebie, wycierając rękawem swojej bluzy moją twarz.. Zatrzymując resztkę swojej godności, delikatnie się od niego odsunęłam i zakryłam dłonią usta, spuszczając głowę w dół. Justin zachichotał pod nosem, a że było już dość zimno ściągnął z siebie całą w rzygach bluzę i przykrył mnie nią, podając mi rękę, i splatając razem nasze paluszki. Prowadził mnie w stronę swojego domu, co jakiś czas rozglądając się za siebie, a gdy już doszliśmy na jego posesję otworzył drzwi wpuszczając mnie przed siebie i ściągnął buty razem ze mną, zdejmując ze mnie śmierdzącą bluzę. Znów złapał czujnie moją dłoń i ruszył ze mną w stronę sypialni podając mi do ręki jakąś wielgachną, męską koszulę, w której wręcz się zakochałam, pokazał mi drzwi do łazienki i zapalił mi światło, dając mi możliwość przebrania się w coś do spania. Po chwili wróciła do niego już z grubsza wykąpana i przebrana. Poklepał miejsce na łóżku na którym zagościłam i oparłam się dłońmi.
- A więc?
Zapytał cieniutkim głosem, wpatrując się we mnie. Nie wiedząc jak odpowiedzieć przytaknęłam tylko głową, znów wychodząc na jakąś kretynkę. Wstrząsnęłam głową i głęboko westchnęłam.
- A więc?
Znów zapytał..
- A więc chcesz iść spać? Był to dla Ciebie wykańczający wieczór, ja wiem. Wzruszył ramionami, mówiąc dalej.
- Poczekaj tutaj na mnie, dobrze? Ja tylko się umyję i już do Ciebie biegnę, dobrze?
Odparł, a ja spojrzałam na niego mało zadowalającym wzrokiem i złapałam za jego łokieć, pociągając go w swoją stronę. Zorientował się od razu, że nie mam ochoty tutaj na niego czekać więc ściągnął z siebie koszulkę i ucałował moją głowę, trochę się przysuwając. Spojrzał na mnie marszcząc nosek i czoło. Odkrył kołdrę i wsunął się pod nią, zakrywając się aż po kołnierzyk. Zrobiłam to samo tylko nieśmiało i odwróciłam się do niego plecami. Położył swoją chłodną dłoń na moim brzuchu i przysunął się do mnie, ocierając swoim noskiem po moim policzku. Po chwili poczułam, że ściąga swoją dłoń z mojego brzucha i wierci się niesfornie. Uśmiechnęłam się sama do siebie, chyląc głowę mocniej w poduszkę. Zorientowałam się, że zdjął spodnie, zostając w samych bokserkach. Nagle na moim brzuchu znów pojawiła się jego dłoń, którą delikatnie gładził powierzchnię mojego brzucha. Przysunął się do mnie maksymalnie i musnął kilkakrotnie moją głowę, gasząc lampkę. Szepnął wprost do mojego uszka, że jestem bezpieczna i mogę spać spokojnie, wpychając swoją głowę na moją klatkę piersiową. Drugą dłonią ucisnął moją dłoń i westchnął, zasypiając..

1 komentarz:

  1. Super ! Zajebisty rozdział ! Nie mogę się doczekać następnego :) Jestem ciekawa co będzie dalej :P

    OdpowiedzUsuń